Nowy Jork

Jechaliśmy do Nowego Jorku lekko przejęci ogromem tego miejsca i tym jak odnajdziemy się na przeludnionych ulicach, gdzie wszyscy się śpieszą. NYC okazał się być świetnie skomunikowanym miastem, gdzie po paru dniach czuliśmy się jak w domu i poruszaliśmy się po nim niczym wieloletni nowojorczycy. Bardzo szybko zrozumieliśmy, że trafiliśmy do najlepszego miasta na świecie i w dniu wyjazdu czuliśmy się jednocześnie smutni i oczarowani. Koniecznie musimy tam wrócić. It just doesn’t get better than this.

Nowy Jork po prostu nie zawodzi. O ile było kilka miejsc, które nie zrobiły na nas wrażenia, to te które zrobiły sprawiły, że nie mogliśmy przestać się uśmiechać, ekscytować czy nawet w jednym przypadku po prostu wzruszyć (ja, nie Domi). O ile Miami Beach było bajkowe, a San Francisco przeszło wszelkie oczekiwania, to Nowy Jork jest naszym ulubionym miastem w Ameryce i (póki co) na świecie.

Brooklyn Bridge – widoki!

Tuż po przyjeździe do Nowego Jorku ruszyliśmy na kultowy Brooklyn Bridge i nie żałowaliśmy ani jednej minuty spędzonej na nim. Widok z mostu jest tym czego każdy z nas oczekuje po przyjeździe do NYC. Jest to miejsce mocno turystyczne i czasem będziecie zmuszeni iść gęsiego, ale jak już znajdziecie swoją wnękę lub pójdziecie dalej niż tam gdzie zatrzymuje się większość ludzi, to możecie zrobić niezapomniane zdjęcia.

Tuż obok mostu jest m.in. Wall Street gdzie możecie dojść piechotą. W NYC są dwa główne sposoby poruszania się – metro bądź na własnych nogach. Zasada jest prosta: tam gdzie możecie dojść to idźcie, bo spacer pod 80-piętrowymi drapaczami chmur jest świetnym doświadczeniem i nigdy nie wiecie na co możecie się natknąć. Jeśli jednak z jakiegoś powodu chodzenie odpada, to nowojorska sieć linii metra jest absolutnie kapitalna. Tak, w lecie jest tam bardzo duszno i gorąco, tak, jest tam sporo ludzi więc może to być problemem jeśli nie lubicie tłumów. Ale dojedziecie wszędzie gdzie chcecie i za tanie pieniądze.

Central Park – 10/10

Nowy Jork ma wiele świetnych miejsc, ale żadne nie może równać się z Central Parkiem. To zdecydowanie nasza najukochańsza „miejscówa”. Byliśmy tam dwa razy i na samą myśli o możliwym powrocie przebieramy nogami pod stołem. Co ważne, kiedy będziecie w NYC zróbcie wszystko, by wejść do parku od strony południowej. To tam znajdziecie kultowe lokalizacje jak fontannę i taras Bethesda, lodowisko (w zimie), zamek Belvedere, Truskawkowe Pola, ikoniczne Sheep Meadow czy crème de la crème – jezioro po którym możecie pływać w łódkach. Strona północna jest zdecydowanie gorzej zagospodarowana i bardziej przystosowana do joggingu. Jeśli widzieliście kiedyś Central Park w filmach to jest bardzo duża szansa, że sceny kręcone były na południu.

Łódki wypożyczacie w The Loeb Boathouse i za godzinę zapłacicie $35. Jeśli jednak wrócicie o czasie i nie przekroczycie 60 minut, obsługa zwróci Wam $20. Niektórzy mogą mieć z tym problem, gdyż wiosłowanie nie jest łatwe, o ile będzie to Wasza pierwsza próba. My zdecydowaliśmy się popłynąć, by zabić czas przed planowaną wizytą w Top of the Rock i zupełnym przypadkiem spędziliśmy najbardziej magiczną godzinę w historii naszych wczasów. Wypłynęliśmy na środek jeziora, Domi otworzyła piwa i puściła Franka Sinatrę – New York, New York na telefonie. Przez pewien czas tylko spoglądaliśmy na piękne budynki, które wyłaniały się znad drzew, a my dryfowaliśmy po tafli jeziora. Płynąc natknęliśmy się za to na rodzinę żółwi, ale również na „koncert” jakiegoś gościa z gitarą, który śpiewał „American Pie” grupie około 20 tańczących seniorów. To był Central Park jak z filmu.

Top of the Rock

Być w Nowym Jorku i nie wjechać na taras widokowy w Empire Stare Building albo Rockefeller Center to grzech. Wiadomo, że nic bardziej turystycznego nie można sobie wyobrazić, ale spojrzenie na NYC z punktu widzenia Spider-Mana sprawi, że serce zabije Wam mocniej. My wybraliśmy Top of the Rock z racji na odległość z Central Parku i „otwarty” taras widokowy bez krat. Cała wycieczka trwała około godzinę i była zdecydowanie warta swojej ceny ($38 od osoby).

Prom na Staten Island

By przestać szastać kasą możecie wybrać darmową wycieczkę promem na Staten Island. Szczerze mówiąc nie mamy pojęcia jak ta wyspa wygląda, gdyż byliśmy na niej tylko jakieś 5 minut, czekając na powrotny statek. Polecamy wycieczkę dlatego, że z promu będziecie mieli fenomenalny widok na Downtown Manhattan, a przy okazji będziecie mogli rzucić okiem na Statuę Wolności. Ta druga nie robi takiego wrażenia, ale budynki widziane z zatoki są wspaniałe.

City of lights

Jeśli chcecie się poczuć jak typowi nowojorczycy możecie skoczyć na 230 Fifth Rooftop i zjeść dobrą kolację albo po prostu napić się drinka z widokiem na skyline Manhattanu. Szczególnie duże wrażenie robi oświetlony Empire State Building, niedaleko którego ta restauracja się znajduje. Poniższe zdjęcia nie były „podkręcane” graficznie i wiernie oddają to czym mogliśmy się delektować przez 1,5h. Bar ten znajduje się na 20. piętrze i jest otwarty nawet w zimie.

Roosevelt Island – miasto z powietrza

Mniej popularnym, tanim i świetnym przystankiem jest kolejka na Roosevelt Island. Na wyspę dostaniecie się metrem, a potem w ramach karnetu na metro wejdziecie do wagoniku, który zabierze Was na Manhattan, przejeżdżając nad East River. Kolejkę tę możecie kojarzyć z pierwszego filmu Sama Raimiego o Spider-Manie. W rzeczywistości konstrukcja wygląda dużo solidniej! 😉

Sojo Spa – krótka wizyta w New Jersey

Nowy Jork widokami stoi, ale by zobaczyć jeden z najlepszych trzeba wybrać się autobusem w 45-minutową podróż do Edgewater. Tam właśnie odwiedziliśmy Sojo Spa i w końcu przez chwilę odpoczęliśmy od biegania po mieście. Wejście kosztuje $55 od osoby, ale w cenie jest już transport z NYC do Spa i z powrotem. Na miejscu mieliśmy do wyboru kilka basenów, jacuzzi, łaźnie, wody termalne itp. Nie pozostaje nic innego jak wziąć w dłoń drinka i opalać się z widokiem na Manhattan.

Wall Street, Broadway, Hell’s Kitchen, Times Square, Grand Central i wiele innych

Nowy Jork jest ogromny, a lista atrakcji jest zdumiewająco długa. Niektóre jak chociażby Broadway czy Hell’s Kitchen są świetne, inne jak Wall Street czy Grand Central są po prostu ok, ale są też takie, które wrażenia absolutnie nie robią. Tak właśnie było z nami i z Times Square, czyli strefą gdzie nie sposób spotkać nowojorczyków. Lokalsi trzymają się z dala od tego miejsca i nie można się im dziwić. Horrendalne tłumy, ludzie zatrzymujący się co chwilę by zrobić zdjęcie, a w dodatku raj dla kieszonkowców i dilerów narkotyków. Serio, goście normalnie do nas podchodzili i pytali czy nie chcemy kupić kokainy. „All the white people are doing it” – zachęcali. Przez sygnalizację świetlną i gromadzące się tłumy przejście 500 metrów zajmuje dobre 20 minut, a wszystko to, by zobaczyć kilka świecących się ekranów. Raz można tam iść, ale największą radość da Wam ucieczka z tego cyrku.

9/11 Memorial Museum

Muzeum 11 września to miejsce, do którego koniecznie trzeba iść, by lepiej poznać współczesną historię Nowego Jorku. My wybraliśmy się tam w ramach prezentu od naszych przyjaciół i jeszcze nigdy żaden prezent nie doprowadził nas na skraj płaczu. Odsłuchaliśmy rozmowy telefoniczne pasażerów samolotów, które uderzyły chwilę później w Word Trade Center, poznaliśmy historię kilku ofiar dzięki multimedialnej bibliotece, dotykaliśmy eksponaty pozostałe po ataku (te które było można dotykać) i patrzyliśmy na rzeczy osobiste ofiar, strażaków czy policjantów. Przy każdym stanowisku stał wysoki podajnik na chusteczki i kosz na śmieci. Co ciekawe, nasi nowojorscy znajomi nie chcieli nawet rozmawiać o samym ataku, gdyż mimo upływu 18 lat to zderzenie zbyt mocno jeszcze w nich siedzi i do końca ich nie opuściło. Do dzisiaj zresztą nie byli w muzeum, gdyż niektórych ran nie chcą rozdrapywać.

Gdzie spać, co jeść, czym jeździć

Naszą metą w Nowym Jorku było małe mieszkanko wynajęte przez AirBnb. Znajdowało się w Astorii czyli części okręgu Queens. 10 minut od niego była stacja metra, a 15 minut jazdy później wysiadaliśmy już na Manhattanie. Jeśli na co dzień nie lubicie jeździć metrem to mamy dla Was złą wiadomość, bo Nowy Jork bez metra, to jak Han Solo bez Chewbacci. Samą Astorię bardzo polecamy, gdyż jest tam pełno sklepów spożywczych, dobrych restauracji czy piekarni z bajglami. Te ostatnie upodobaliśmy sobie najbardziej, jadając je codziennie na śniadanie. Okolica jest cicha i bezpieczna, chociaż pod niektórymi sklepami całe dnie przesiadywali lokalni bezdomni, którzy lubili prosić o wsparcie.

Będąc w Nowym Jorku trzeba spróbować ich pizzy, która różni się od swojego włoskiego pierwowzoru. Mimo, że pizza z Italii ciągle będzie naszym wyznacznikiem smaku, to spróbowanie kawała w sławnym Joe’s Pizza czy całej w Grimaldi’s na pewno jest warte czasu i pieniędzy. Jednego z najlepszych burgerów w życiu jedliśmy w Oliver’s Astoria tuż przy naszym mieszkaniu. Na brunch polecamy za to Lilly’s w Hell’s Kitchen. Było tam smacznie do tego stopnia, że specjalnie wracaliśmy w te rejony Manhattanu, by drugi raz coś zjeść. Gorzej zdecydowanie wypadły hot-dogi, kupowane w ulicznych budkach.

Podsumowanie

Nowy Jork to najlepsze miasto na świecie. Odwiedziliśmy je we wrześniu, kiedy nie było za gorąco, a jesień nie dawała jeszcze o sobie znać i ten miesiąc polecamy każdemu. Idealna pogoda, dziesiątki jak nie setki godzin spędzone na powietrzu, mimo że w betonowej dżungli. Będąc na miejscu człowiek czuje się w naprawdę wielkim świecie. Dodatkowo jest to świat bardzo przystępny, wszystko jest odpowiednio opisane, dzięki czemu nie sposób się zgubić czy zabłądzić. Widzieliśmy już w życiu kilka wspaniałych miejsc, ale NYC pozostawia wszystkie w tyle. To miasto z duszą i warto choć na chwilę móc się o tym przekonać na własnej skórze.

New York. Concrete jungle where dreams are made of

Alicia Keys

Ile to kosztowało

7 dni na miejscu dla dwóch osób w Nowym Jorku:

Lot – 3800 zł (z Warszawy do Newark, powrót z JFK, międzylądowanie w Londynie)
Nocleg – 2900 zł
Tygodniowe karnety na metro – 265 zł (pojedynczy bilet kosztuje 12 zł, co dałoby nam po 11 przejazdów na głowę, co pewnie wykorzystalibyśmy w 2 dni)
Jedzenie – ok. 4000 zł
Sojo Spa – 450 zł
Top of the Rock – 300 zł
230 Fifth Rooftop – wejście darmowe o ile się coś kupi w barze
Muzeum 9 września – 200 zł
Łódka w Central Parku – 60 zł

Opublikowane przez WhyistheRumAlwaysGone

Poznaliśmy się na studiach ponad 11 lat temu, od pięciu jesteśmy małżeństwem. Od tego czasu mieszkaliśmy w Lublinie, Krakowie i Warszawie. Zwiedziliśmy oba wybrzeża USA, byliśmy wspólnie w Anglii, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech (milion razy), Austrii, Czechach, Rumunii, Finlandii, Egipcie, Tunezji, na Słowacji czy Ukrainie. Teraz polecieliśmy tam gdzie jeszcze nas nie było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: