San Francisco

Dwa dni, które sprawiły, że zakochaliśmy się w San Francisco

Wielu ludzi odradzało nam podróż do San Francisco, mówiąc, że bród, smród i ubóstwo. Oczywiście nie przeczymy, że SF ma problem z bezdomnością i narkomanami, którzy panoszą się w dzielnicy Tenderloin i okolicach, ale… podczas dwudniowego pobytu tego po prostu nie widać. Nasze wspomnienia z tego miejsca są wręcz rewelacyjne i dzięki temu San Francisco plasuje się na drugim miejscu naszej listy najpiękniejszych miast USA. A dlaczego przeczytacie poniżej.

Golden Gate Bridge – crème de la crème

Myśląc o San Francisco pierwsza rzecz, która przychodzi Ci do głowy to ten piękny most, pokazywany w co drugim filmie katastroficznym. Wizytówka San Francisco i budowla godna miana jednego z cudów świata. Monumentalizm samego mostu plus jego położenie nad zatoką sprawiają, że jeśli masz szczęście to zobaczysz coś niesamowitego. Wspominamy o szczęściu dlatego, że… mostu często nie widać. Twoim największym wrogiem podczas wycieczki do SF nie będzie goniący cię z igłą narkoman czy horrendalnie wysokie ceny w hotelach albo restauracjach, ale mgła. Kiedy wylądowaliśmy, pierwszym punktem na naszej mapie był właśnie Golden Gate. Gdy przybyliśmy od strony południowej byliśmy lekko zdołowani, bo mostu po prostu nie było.

Przed przyjazdem obmyśliliśmy plan, by przejść przez most spacerem, ale rzeczywistość panująca na nim zasiała w nas ziarno niepewności. Widoczność jak na zdjęciach powyżej, a temperatura w okolicach 10-12 stopni. Wyglądało to jak zima w Krakowie w porze smogu, a nie jedno z najbardziej ikonicznych miejsc na świecie. Na szczęście podjęliśmy decyzję, że idziemy. Pół godziny drogi przez sam most, a następnie drugie pół godziny na plażę pod mostem. Z ręką na sercu był to jeden z najwspanialszych, o ile nie najwspanialszy spacer w naszym życiu.

Alcatraz, Chinatown, Palace Of Fine Arts, Pier 39, The Painted Ladies, Lombard Street, Cable Cars… – SF jest niesamowite.

Planując swoją wizytę chcieliśmy poświęcić cały pierwszy dzień na Golden Gate, a drugi… na to co zostanie. Myśleliśmy, że teraz będzie już tylko gorzej, ale byliśmy w błędzie. W Chinatown zjedliśmy niebywale ostrą, ale też niebywale smaczną noodle soup, przeszliśmy się przez Palace of Fine Arts gdzie kręcono sceny do filmu Twierdza. Uraczyliśmy się też winkiem, siedząc na wzgórzu z widokiem na szereg kolorowych, wiktoriańskich domów, czyli The Painted Ladies (intro do Pełnej Chaty – anyone?). Weszliśmy pod stromą Lombard Street (chociaż w SF wszędzie jest stromo!) i patrzyliśmy jak zjeżdżają z niej auta z prędkością 5 km/h, otoczone wspaniałymi kwiatami, drzewami i krzewami.

Na Pier 39 oglądaliśmy foki wygrzewające się na słońcu, spoglądaliśmy na Alcatraz z Fisherman’s Wharf, podziwialiśmy wysokie biurowce przy Union Square. Niezapomnianym przeżyciem była jednak przejażdżka tramwajem linowym linii Powell/Mason. Wsiadając koniecznie zajmujcie miejsce stojące na zewnątrz. Koszt to $7 od osoby, ale widoki i wiatr we włosach rekompensują ten wydatek.

Gorsza strona miasta – ceny

San Francisco jest jednym z najdroższych, o ile nie najdroższym miastem w Stanach Zjednoczonych. Widać to szczególnie w hotelach i restauracjach, więc warto zrobić wcześniej research, żeby nie pójść gdzieś pod wpływem chwili i „zabulić”. Domi znalazła pokój w Nob Hill Inn za 660 zł za noc. Hotel 3***, bez klimatyzacji, z widokiem na ścianę budynku naprzeciwko. Odległość między budynkami około metra, więc nasze zdziwienie po otwarciu okna było spore, bo sytuacja przypominała scenę z taniego sitcomu. Miejsce zdecydowanie nie dla osób z klaustrofobią, a fakt że za jedyne oświetlenie robiła lampka na biurku powodował, że czuliśmy się jak w krypcie. Sam hotel oferuje wyższy standard, ale ma to swoją cenę.

Podsumowanie

SF to pięknie miasto na krótką wizytę, z mocą atrakcji i ikonicznych widoków. Lot z LAX trwa 1,5h i kosztuje 900 zł za dwie osoby w dwie strony. Na miejscu w oczy rzuca się mieszanka kultur, a problem bezdomności w najbardziej bogatych dzielnicach jest znikomy. Dużo gorsze widoki widzieliśmy na Venice Beach, ale o tym napiszemy w poście o Los Angeles. Co jednak różni SF od LA to pogoda. Może to ciągle Kalifornia, ale kilmat jest tutaj zupełnie inny i przeskok z 30 stopni na Santa Monica, na 20 w SanFra i 10 na Golden Gate to lekki szok dla organizmu.

The coldest winter I ever spent was a summer in San Francisco

– Mark Twain

Wielkim plusem jest to, że odległości między landmarkami są spokojnie do pokonania na piechotę, ale musicie pamiętać o stromych ulicach. Podczas spacerów miasto da Wam w kość, ale będziecie zadowoleni, bo naprawdę warto wspinać się po tych uliczkach. Ceny Ubera jak na USA są w normie. Z mostu Golden Gate do hotelu pojechaliśmy za $18. Droższa jest podróż z lotniska do centrum, bo trzeba zapłacić około $32 w jedną stronę.

Ile to kosztowało

Dwa dni w San Francisco dla dwóch osób:

Lot – 900 zł (w dwie strony z LAX)
Hotel – 660 zł (jeden nocleg ze śniadaniem)
Uber – 450 zł (5 przejażdżek)
Tramwaj – 55 zł (1 przejażdżka)
Restauracje – 500 zł (dwa obiady + lunch)
Picie prosecco na plaży z widokiem na Golden Gate – bezcenne (nie licząc $10 za butelkę)

Weźcie jednak pod uwagę, że głównie chodziliśmy na piechotę, jedliśmy w tańszych knajpach i wybraliśmy najtańszy hotel w okolicy.

Opublikowane przez WhyistheRumAlwaysGone

Poznaliśmy się na studiach ponad 11 lat temu, od pięciu jesteśmy małżeństwem. Od tego czasu mieszkaliśmy w Lublinie, Krakowie i Warszawie. Zwiedziliśmy oba wybrzeża USA, byliśmy wspólnie w Anglii, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech (milion razy), Austrii, Czechach, Rumunii, Finlandii, Egipcie, Tunezji, na Słowacji czy Ukrainie. Teraz polecieliśmy tam gdzie jeszcze nas nie było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: